Zanim nadejdzie wiosna – dieta i brak możliwości ćwiczeń

zanim nadejdzie wiosna

Wiem, że początek roku oraz pogoda za oknem nie są najlepszym momentem na wprowadzanie zmian. Jednak po świątecznym okresie, sylwestrze i kilku okazjach do nadmiernego jedzenia czuję się za ciężka. Pomyślałam też, że mimo pogody, nie warto czekać do wiosny.

Po różnych przeprawach w końcu zrozumiałam, że nie mogę dalej uciekać od patrzenia w lustro. Starczy wciskania się w za małe spodnie, szukania legginsów w jak największych rozmiarach. Bluzki wyglądały jak worki, aby ukryć wałeczki. Patelnia stała się ulubionym naczyniem do przygotowywania jedzenia. Czas nieubłaganie mija, a ja, zamiast wziąć się w garść, tkwiłam w starych przyzwyczajeniach. Wszystkiego nie uda mi się zmienić, ale to nie oznacza godzenia się z odbiciem w lustrze. Po dwóch latach nieudolnego leczenia niedoczynności tarczycy nie chcę się już czuć fatalnie.

Przez te niecałe dwa lata – od początku leczenia – wszystko traktowałam jak wyzwanie. Tabelki bez słodyczy, z warzywami i tym podobne. W dłuższej perspektywie czasu było to kiepską motywacją. Zaczynałam, owszem, ale po uzupełnieniu tabelki czułam, że wykonałam misję. Nie dochodziło do mnie, że muszę nauczyć się tak żyć. Uważałam, że przymus odstawienia glutenu i radzenie sobie z tym już jest wystarczającą zmianą.

Dieta

Postanowiłam wyrzucić tabelki, którymi obkleiłam prawie całą szafę. Pogodą tłumaczyłam sobie dotychczasowe wyskoki. Nie ukrywam, potrafię zjeść frytki czy pizzę np. na śniadanie. Kolejny posiłek był normalny więc dlaczego miałam mieć wyrzuty sumienia. W pewnym momencie zaczęłam sobie tłumaczyć, że ziemniaki to też warzywa. Skoro podgrzewałam niczego w głębokim oleju, ani nawet na patelni – jest zdrowiej i w końcu warzywo.

Mimo wszystko nie chcę zwariować i jeść 5 posiłków dziennie co 3 godziny z zegarkiem w ręku. Nie przemawia do mnie konieczność zjedzenia śniadania maksymalnie godzinę po wstaniu. Skoro tak ma być, a ja jeszcze nie czuję głodu, nie wstaję. Zaczęłam wpadać w kolejne błędne koło. Zaczynam rozumieć, że słuchanie swojego organizmu jest najlepszym rozwiązaniem. Fajnie korzysta się z gotowych jadłospisów, ale… Jak długo tak można?

Aktywność fizyczna

Patrząc na cały 2016 rok, na tym polu tabelki i gotowe pogramy, są wybawieniem. Zeszły rok był momentem załamania i poszukiwań czegoś na YouTubie. Mam tylko z tym wszystkim jeden problem – ja się szybko nudzę. Znalazłam kilka fajnych wyzwań, ale po trzecim dniu już mi się nie chciało danych ćwiczeń wykonywać.

Postanowiłam wrócić do przygotowanych przez kogoś programów. Przy okazji poćwiczę angielski. Jak na złość przyplątały mi się problemy zdrowotne. Wytyczne to odpoczynek i nieprzemęczanie się, ćwiczenia 6 razy w tygodniu odpadają. Okazało się, że posiadane przeze mnie plany treningowe muszą dalej poleżeć w szufladzie. Tym razem mam o to do siebie pretensje. Nie wiem, czy chociaż rower będzie na tyle rekreacyjny, aby uznawać go za nieprzemęczanie się. Ile można siedzieć i nic nie robić?

Z racji ograniczeń do ćwiczeń postanowiłam wchodzić na wagę raz w tygodniu. Zostało mi sporo do zrzucenia po nieudanym leczeniu niedoczynności tarczycy. Przydałby mi się dobry endokrynolog. Jak na razie po rozmowie z dietetyczką zrozumiałam, czemu leczenie nie tylko nie dało efektów, a nawet pogorszyło mój stan.

Po raz kolejny zaczynam nierówną walkę sama ze sobą. I fakt odstawienia glutenu nie zagłusza mojej chęci na burgera. Dzieje się wręcz odwrotnie. Idę pomyśleć o nagrodach za wytrwałość w postanowieniach.

  • Widzę że się nieźle wciągnęłaś w tematykę fryzur:). Super to wygląda. A jeśli chodzi o zdrowsze odżywianie i ruch, to na prawdę warto dla swojego lepszego samopoczucia. Najgorzej zacząć, a potem jakoś już tak z rozpędu idzie:).

    • Względem fryzur, pisałam już na blogu, dlaczego one będą się pojawiać.

  • Myślę, że takie zmiany powinny zacząć się w głowie. Od chcę, zamiast muszę. Jak się ma frajdę z takiej zmiany trybu życia, to człowiek się w to wciąga i idzie coraz łatwiej. Wiem po znajomych, których mam w swoim otoczeniu.

    • Masz rację. Tak, jak sama wspomniałam. O wiele łatwiej było mi, kiedy było dużo dobrych i nie tak drogich warzyw. Zima jest ciężkim czasem, na to chcę.

  • Dużo dookoła inspiracji do ćwiczeń do diety. Rób tak nie rób tak tamto jest dobre to nie. Próbując się do tego dostosować, bo skoro działa, wpadamy w błędne koło i z czasem przestaje nam się chcieć. Bo początkowy entuzjazm no cóż on nie utrzymuje się na długo. Trzeba wsłuchiwać się w swój organizm i to czego potrzebujemy. Dla mnie ograniczenie ćwiczeń z przyczyn zdrowotnych to taki zawsze cios, bo potem jest mi trudno wrócić do starego trybu działania. Ale powoli powoli trzeba się znów wciągać. Powodzenia w tym co sobie założyłaś i żeby zdrowie dopisywało. :)

  • Podobnie jak Karo myślę, że takie zmiany muszą się najpierw zacząć w naszych głowach… Ważne, że się nie poddajesz i zaczynasz jeszcze raz :) Dobra, zdrowa dieta, bez głodówek i lekkie ćwiczenia w formie długich spacerów – trzymam kciuki :) !

    • Poddać się jest najłatwiej. Teraz, jak wspominam, jest czas na błędy. Mam nadzieje, że od marca będę mogła pozwolić sobie na więcej niż spacery. :)

  • Te wszystkie diety i ćwiczenia. Czasem mi się z tego naprawdę mocno śmiać chce. Faktem jest, że nie da się zastosować wszystkiego na raz. Trzeba wprowadzać zmiany stopniowo. Ja polecam bardzo mocno koktajle błonnikowe (dodaje się świeże owoce, wodę/mleko i do tego świeżo zmielone siemię lniane, pestki z dyni i słonecznik). Czyszczą dokładnie jelita i sprawiają, że nie czuję się ciągle głodna. Poza tym odstawienie chleba to najlepszy z najlepszych odchudzaczy ever. Co prawda jest to trudne, ale po tygodniu czy dwóch już widać rezultaty. Ciężko czymkolwiek to zastąpić, ale u mnie sprawdzają się wafle ryżowe. A co do ćwiczeń – spacery, spacery i jeszcze raz spacery!

    • Odstawienie chleba nie jest gwarantem na schudnięcie. Wszystko zależy od tego, dlaczego go odstawiasz. Ja wszystko, co mączne (pszenica, żyto, orkisz) musiałam odstawić z powodu alergii i jakoś nie wpłynęło to na wagę, a tylko na samopoczucie. Odstawiając dla kaprysu, organizm inaczej to przyjmuje.

      • Ja odstawiłam po to, żeby jelita zaczęły lepiej pracować. Nie dlatego, że chciałam schudnąć… Organizm zareagował właśnie tak, że schudłam i praca jelit też się poprawiła.

  • Jeśli chodzi o szybkie nudzenie się danymi ćwiczeniami to niestety mam podobnie. Jeszcze żadnych zestawów nie wykonywałam dłużej niż tydzień. Mi pomogło kupienie akcesoriów i małego sprzętu do ćwiczeń w domu. To akurat mi się nie nudzi :)

    • O, a zdradzisz, co kupiłaś? U mnie to w sumie tylko rower stacjonarny, chociaż nie, jeszcze hantle.

  • Dla mnie pierwszy kwartał roku to ogólnie czas, gdy ciężko mi się zmusić do czegokolwiek, zawsze zaliczam spadek nastroju, może dlatego, że z kolei ostatni kwartał roku to mój najlepszy czas, więc równowaga musi być ;)

  • Czekamy na wiosnę!!!! ;) Będzie lepiej! :)

  • Powodzenia w wytrwaniu w postanowieniach, ja też walczę w tym roku :)

  • Musisz znalezc dobrego endokrynologa przede wszystkim!
    Potem zdrowa dieta no i trening- najlepiej z ludźmi a w grupie na początek- to daje motywację :)

    • A możesz mi powiedzieć gdzie takiego szukać? Przeszłam już 3 w tym ta, która miała najlepsze opinie, wyrządziła mi największą krzywdę.

      • No gdybym wiedziała to bym poleciła, niestety sama nie znam :/.

        • Ja po tych 2, którzy wyrządzili mi dużo krzywdy, nie mam odwagi szukać innego. Chociaż 3 mnie uleczył. Może lepiej wciskać pacjentowi, że wszystko jest dobrze niż zapisać leki.