Własna firma – moje refleksje na początek oraz lokowanie produktu

własna firma

Pamiętam jak jakieś 2, a może już 3 lata temu zostało mi zarzucone, że chcę mieć własną firmę, bo inni mają. Bardzo mnie to wtedy zabolało. Nie lubię ludzi, którzy oceniają książkę po okładce i reklamują się, że pomagają w rozwijaniu swojego biznesu.

Miałam przez długi czas marzenie pracy w zawodzie, ale ten szowinistyczny świat nie chciał mnie przyjąć. Poza tym wybór między sieciami komputerowymi a sieciami komputerowymi to żaden wybór. Była jeszcze opcja naprawy komputerów, ale tutaj mało kto chciał uwierzyć kobiecie, że się na tym zna. Ten bardziej kreatywny świat nawet na darmowy staż nie chciał mnie przyjąć.

Decyzja o byciu swoją własną szefową była spontaniczna, ale nie pochopna i bardzo przemyślana. Można powiedzieć, że do trzech razy sztuka. Cieszę się, że kiedy pierwszy raz zakiełkowała mi myśl o czymś własnym, dałam sobie spokój. Za drugim razem dostałam przytoczony wyżej komentarz i też odpuściłam. Chociaż wtedy miałam już nawet biznesplan, ale mimo to odpuściłam. Za trzecim razem sprawę pociągnęłam do końca. Miesiąc po trafieniu do szpitala miałam już wypełnione wszystkie dokumenty, po weekendzie majowym złożone i tak wraz z początkiem czerwca zaczęła się moja nowa praca.

Już od grudnia 2016 roku przygotowywałam się na ten krok. Można powiedzieć, że w pewnym sensie, blog stał się moim biznesplanem. Robiłam dzięki niemu pewnego rodzaju badanie rynku. Wtedy tylko jeszcze nie do końca byłam tego świadoma. Nie miałam tego spisanego, sprecyzowanego. Okazało się jednak, że… Szukałam czegoś, co cały czas mam pod nosem. Kocham grafikę, lubię tworzyć różne obrazki, pudełka, projekty zaproszeń i tym podobne. Opracowywanie identyfikacji wizualnej sprawia mi przyjemność. Tworzenie grafik na portale społecznościowe.

Decyzja podejmowana przez różowe okulary

Zanim podjęłam ostateczną decyzję o własnej działalności gospodarczej, szukałam innych rozwiązań na spełnianie siebie. Z początku praca na swoim też do mnie nie przemawiała, bo ja nie umiałam organizować sobie czasu. Przerażała mnie też wizja pracy po nocach i w weekendy.

Przed podjęciem decyzji, szczerze odpowiedziałam sobie na kilka pytań.

Czy potrafię pracować, kiedy nic nie muszę? Patrząc, chociaż na blog, odpowiedź nie była zawsze twierdząca.

Czy potrafisz zorganizować pracę, aby wyrobić się na czas? Tutaj u mnie było teoretycznie. Obecnie mogę powiedzieć, że przed założeniem własnej firmy tego nie umiałam. Ja się nadal uczę organizacji czasu.

Czy możesz mieć nieregularny dochód? Ja na chwilę obecną mogę. Co będzie potem? Czas pokaże.

Czy umiesz szukać klientów? Czy potrafisz siebie reklamować? Ciężko mi było to ocenić. Będąc jakiś czas zarejestrowaną w Urzędzie Pracy, nie mogłam sprawdzić swoich sił na tym polu.

Czy chcesz się uczyć? Tutaj problemu nie miałam. Bardzo lubię się uczyć.

Czy jesteś w stanie wykonywać prace nawet poniżej Twoich kompetencji? Nie mam ambicji nadmuchanych jak balon. Gdybym miała zajmować się nawet pakowaniem towarów – z chęcią to zrobię.

Czy potrafisz podejmować decyzje i zmierzyć się z ich konsekwencjami?

Czy jesteś odporny na stres? Na zewnątrz tak, w czterech ścianach się lamię.

Nie chciałabym, aby wszyło, że skoro nie możecie znaleźć pracy, załóżcie własną firmę.  Osobiście nie wiem, czy bym się zdecydowała, gdyby nie zdrowie. Niestety, ale chwilowo nie jestem w stanie pracować na etacie od 8 do 16. Wspominałam, że miałam kilka podejść – nieudanych – do zakładania własnej działalności.

Nie jestem przeciwna etatom. Ja miałam po prostu pecha, uparłam się, że chcę koniecznie pracować jako informatyk. Nie miałam ochoty na zmianę płci, musiałam zmienić upodobania do branży. Kobieta grafik jest jak najbardziej w porządku (ZAPRASZAM DO WSPÓŁPRACY), ale od spraw technicznych związanych z komputerami, już bardzo niewiarygodna.

własna firma

Pomysł na własny biznes

Pewnie w tym momencie powinnam napisać, że trzeba precyzyjnie określić, czym chcemy się zajmować. Rozglądanie się na rynku za konkurencją i ich ofertą. Powinnam napisać, że zakładanie firmy z myślą „jakoś to będzie” i bez szczegółowego biznesplanu jest bez sensu. Martwić trzeba się portfelem. Musimy mieć na comiesięczne opłaty.

Wybór rodzaju działalności. Tutaj jednak pogrożę palcem tym, którzy chcą założyć firmę, nie czując, że to właśnie dobry kierunek. Mnie przekonał dopiero mój 3 pomysł i to na przestrzeni lat. Tworzenie grafik sprawia mi ogromną przyjemność – POLECAM SIĘ PO RAZ KOLEJNY.

– Trzeba dobrze przemyśleć sprawy finansowe. Jeżeli nie mamy konkretnych prognoz, kiedy produkt zacznie zarabiać, aby móc opłacić chociaż ZUS, lepiej firmy nie otwierać. Drugą opcją jest posiadanie odłożonych pieniędzy na opłaty plus ewentualnie na inwestycje w produkt. Ja decyzję odkładałam latami, nie płaczę jeszcze, że nie zarabiam na 100% opłat.

Miesięczny wydatek to nie zawsze tylko ZUS. Czasami musimy ponieść opłatę za prawnika, lokal, sprzęt, programy, księgową itd. Tutaj wracamy do kwestii nauki. Z księgowością można sobie na początku poradzić samemu, ale wymaga to od nas nauki. Ja zdecydowałam się na naukę. Lubię matematykę.

Pieniądze na start

Przyznam, że nie interesowałam się, skąd i jak mogę pozyskać nowe środki na start. Owszem czytałam o tym, ale zupełnie tę sprawę olałam.

Przy drugiej próbie założenia własnego biznesu co prawda dowiadywałam się o pieniądze w Urzędzie Pracy. Pomijam fakt, że dowiedziała się, że w ciągu 2 tygodni (od kiedy dowiedziałam się, że są szanse na dofinansowanie) już pieniędzy dla nowych firm nie ma. To chyba był luty, jak pytałam. Dowiedziałam się, że może w kwietniu będą, ale tego nikt nie jest pewien.

Obecnie nie zdecydowałam się na żadne dofinansowania. Gdyby mnie nie było stać, nie otwierałabym firmy. Tym razem nawet w Urzędzie Pracy nie pytałam. Mam jeszcze po poprzednim razie uraz. Prawie z krzesła spadłam, musieć mieć 3 żyrantów na 20 tys. zł? Jeden jest oczywisty, ale nie miałam ochoty pól rodziny namawiać na podpis.

Mały formalny cyrk

Do wypełniania papierków podchodziłam jak pies do jeża. Teraz da się już wszystko zrobić, nie wychodząc z domu. Koleżanka tak założyła własną działalność, ja postanowiłam sobie pochodzić po urzędach. Polecam też z początku poszukać dobrego księgowego, o ile nie chce nam się czytać tych wszystkich prawnych zawiłości np. jaki rodzaj opodatkowania wybrać.

Wypełnianie druku CEIDG-1. Można to robić i wysłać przez Internet, a można wydrukować i zanieść do Urzędu Gminy. Chciałam pochodzić, drukuję dokument a tam wielki napis „kopia robocza”. Okazuje się, że w ciągu 7 dni musimy iść z tym dokumentem do Urzędu Gminy i oni na podstawie kodu kreskowego z owego dokumentu drukują nam oficjalny wniosek do podpisania.

Wizyta w Urzędzie Skarbowym. Ta przyjemność zależy od wybranej przez nas formy opodatkowania. Jeżeli są one np. na zasadach ogólnych (najlepszy wybór przy wielu pomysłach na firmę) dopiero po przekroczeniu 200 tys. zł zarobku rocznego, musimy wyplenić druk o VAT-R. Czekają nas odwiedziny w Urzędzie Skarbowym, jeżeli potrzebujemy kasę fiskalną.

Konto firmowe. W praktyce takie konto potrzebne nie jest. W teorii zależy to od banku i jego regulaminu, ale w praktyce oni sami go nie przestrzegają. Osobiście nie zakładałam, bo w końcu okazało się, że nie jest potrzebne. W tabelkach rozdzielam finanse prywatne od firmowych i dobrze mi z tym.

Z takich dodatkowych „wymogów” jest jeszcze posiadanie pieczątki. Jeszcze się takiej zabawki nie dorobiłam, ale myślę, że po wakacjach podjadę i zlecę zrobienie. Z jednej strony ona wiele ułatwia i usprawnia pracę. Z drugiej, fajnie będzie poszpanować posiadaniem pieczątki.

Po dopełnieniu formalności zostaje praca i płacz przy płaceniu ZUS-u.

Jak zapewne sami zauważaliście, wpis zawiera lokowanie produkt – tym produktem jestem ja. Zapraszam do kontaktu, jeżeli potrzebujecie kogoś do wykonania projektów graficznych np. zaproszeń, plakatów, ulotek, wizytówek itp. Tworzę też grafiki na portale społecznościowe, loga, ikony i wiele innych. Zapomniałabym o identyfikacji wizualnej, ale o tym w szczegółach niebawem. Zapraszam do współpracy.

  • Kurde, nie wiedziałam, że masz swoją działalność :) Podziwiam! Ja nie mam na to odwagi, brakuje mi przede wszystkim jakiegoś finansowego wsparcia na początek. Może byłoby to możliwe jakieś 10 lat temu, ale teraz już chyba nie. Liczę, że z czasem coś mi z nieba spadnie i będę mogła jednak na własną działalność przejść.

    • Ona w czerwcu dopiero wystartowała, to nie jest nic, co już długo trwa. Takie nowe dziecko.

  • Super, brawo! Trzymam kciuki za Twoją działalność! <3

    • Oby się udało złapać jakichś klientów, to chyba najtrudniejsze.

  • No właśnie ten ZUS jest tym najgorszym aspektem prowadzenia firmy, jeszcze pół biedy, jak jest na początku niski, ale później płacenie co miesiąc okolo tysiąca, obojętnie czy firma zarabia, czy nie, potrafi zniszczyć niejeden biznes :/

  • Dzięki za ten wpis. Sama zastanawiam się nad własnym biznesem :) Wciąż! :) Nieustannie! :)

    • Widzisz, ja miałam takie prawdziwe 3 podejścia, aż w końcu postanowiłam zaryzykować.

  • Gratuluję i trzymam bardzo mocno kciuki, bo świetne grafiki tworzysz!! ♥

    • Polecam się więc jako grafik. :)

      • Jak będę potrzebowała takiej usługi na pewno będę pamiętać:)

  • Bardzo mnie zainspirowałaś :) W przyszłości też chciałabym założyć własny biznes. Będę trzymać za ciebie kciuki, abyś dalej się rozwijała i żeby wszystko co związane z twoją działalnością szło po twojej myśli!!! <3

  • Kurczaki! Skąd ja to znam! Też szukałam pracy jako informatyk, bo to moja pasja i zawód, ale ciężko jest konkurować z mężczyznami. W tej branży chętniej przyjmą faceta, który się nie bardzo zna na rzeczy niż dziewczynę, która wie co robi.
    Po skończeniu magisterki też będę zakładać działalność, bo nie widzę innej możliwości.

    P.S. Trzymam za Ciebie kciuki :)

    • Magisterka? Podziwiam, ja zatrzymałam się trochę niżej i raczej nie mam w planach zdobywać jeszcze jednego tytułu. Jaką specjalizację masz?

      • Wybacz, że tak późno odpisuję, ale nie widziałam wcześniej Twojej odpowiedzi. A specjalizacja – informatyka w telekomunikacji, czyli ogólnie zabawy z sieciami komputerowymi. Dokładnie taka praca, do której za bardzo nie chcą przyjmować kobiet.

  • Jestem w trakcie tworzenia własnego produktu-tajemnicy, ale trochę przeraża mnie zakładanie własnego biznesu – przynajmniej póki co. Tyle z tym zabawy, a kosztów jeszcze więcej… Fajnie, że Tobie się udało. :) Trzymam kciuki za dalszy rozwój! :)

    • Spraw papierkowych w sumie aż tak dużo nie jest. Inaczej ma się sprawa z kosztami, wszystko zależy od tego, co chcemy zaproponować. Intrygujesz tym tajemniczym produktem. :)

  • Gratuluję i trzymam kciuki za dalszy rozwój :) Trzeba walczyć o swoje :)

  • Gratuluję odwagi. Ja wciąż nie potrafię się na ten krok zdobyć – przeraża mnie wizja kosztów, prowadzenie biznesu w Polsce nie jest niestety tanie, zwłaszcza gdy jesteś osobą początkującą w tym obszarze i nie masz worka z hajsem.
    Przykre jest to, że cholerne stereotypy dotyczące postrzegania kobiet wciąż się tak panoszą i w wielu sytuacjach sprawiają, że przebicie się przez szklany sufit jest wręcz niemożliwe.

    • Też mnie długo przerażały koszta, ale… W pewnym momencie bardziej zaczął mnie przerażać fakt, że przez bycie zarejestrowaną w Urzędzie Pracy, nie mogę nic zrobić.

  • Gratuluję i trzymam mocno kciuki. Sama prowadzę firmę od lat i wiem, że jest to fajny, choć ciężki sposób na życie. Powodzenia

  • Gratuluję, cieszę się i wierzę w ciebie, Ja póki co jestem rozdarta. Ale Jola wydaje mi sie, że w twoim przypadku to pierwszy krok do pozytywnych zmian, których teraz potrzebujesz :)

  • Gratulacje! Ja wiem, że bym chciała, chociaż jeszcze nie do końca wiem, w którą stronę iść.
    Trzymam za Ciebie kciuki :)

    • Jak czytałaś. Ja dopiero za 3 razem wiedziałam, co na pewno chcę robić.

  • Gratuluje! Na szczęście w technice/mechanice trochę się to przeciera i jest lepiej niż w informatyce, gdzie szowinizm ma się bardzo dobrze. Chociaż zagraniczni kontrahenci wciąż piszą do mnie na „pan”.
    Trzymam za Ciebie kciuki, ponieważ po Twoich pracach widać, że jest-eś bardzo zdolna. Też chciałabym mieć coś swojego – ze względu na to, że nie zawsze mam ochotę pracować 8-16 i chciałabym budować coś na swoje konto, ale na razie nie mam pomysłu.

    • Jak czytałaś, mi za szybko wymyślenie odpowiedniego kierunku też nie poszło. Zajęło kilka lat. Teraz ze względu na sytuację zdrowotną łatwiej było podjąć decyzję, bo ciężko byłoby dostawać wolne w razie potrzeby.

  • Ja od kilku miesięcy bardzo poważnie myślę o przebranżowieniu (kołatają mi myśli właśnie o grafice) i o założeniu własnej firmy. Dziękuję Ci za ten wpis, cieszę się, że nie koloryzowałaś i powiedziałaś prosto z mostu jak się czułaś!

    • Starałam się, bo sama tylko te kolorowe teksty czytałam albo na zasadzie: ja mam własną firmę, ale ty się zastanów, pewnie i tak się nie nadajesz, albo zakładasz, bo inni mają.