Weekendowe sekrety, czasami słowa lepiej przespać

weekendowe sekrety

Weekendy to dla mnie wreszcie czas dla siebie, takie chwile, kiedy mogą zwyciężać różne słabości.

Moje weekendowe sekrety

⇒ W sobotę ze spaniem bywa różnie, ale w niedzielę – nie daję się łatwo wyrzucić z łóżka.  Potrafię po przebudzeniu leżeć jeszcze, chociaż pół godziny, po co się od razu zrywać? W sobotę często wcześnie się budzę. Nie mam ustawionego budzika, nie mam często nawet planów na ten dzień, a jednak organizm czuje, że to nie czas na odsypianie.

⇒ W weekendy mam dziwną przypadłość, że nawet po domu ubieram ładniejszą bluzkę. W tygodniu, mimo pracy w domu, wolę dresy. Wiem, że to nie jest dobry wybór, ale stawiam na wygodę. Nie lubię, kiedy mnie coś, gdzieś ciśnie. Jeansy nie są zbyt wygodne, kiedy w grę wchodzi długie siedzenie czy skakanie przy aparacie. Weekendy są luźniejszego, nawet jeżeli pracuję, wtedy mogę ubrać coś mniej wygodnego, a lepiej wyglądającego. Przynajmniej nie muszę się przebierać, wychodząc np. na spacer – zdjęcia same się nie zrobię, a w tygodniu takie spacery są mi nie po drodze.

⇒ Weekendy są dla mnie trudne w kwestii śniadania. Co dziwne w tygodniu, nawet jeżeli nie mam czasu, potrafię lepiej się zorganizować i ugotować coś wymyślnego. Nawet do domowych słodkości mam w weekend dwie lewe ręce. Zupełnie się rozleniwiam, kiedy nie muszę pracować z zegarkiem w ręku.

⇒ Kiedy już naprawdę nudzi mi się w weekendy, zaczynam nadrabiać blogowe zaległości. Jeżeli nigdzie nie wychodzę lub nikt nie przychodzi, siadam i „pracuję”.

⇒ Niedziela to dla mnie często dzień  spod znaku SPA. Mimo tego, że mam na to w tygodniu czas, nie mam do tego głowy. Nawet kiedy już fizycznie nie pracuję, moje myśli i tak zaprzątają jakieś projekty. Często spisuję, o czym zapomniałam, gdzie i co mam jeszcze zrobić, albo pomysły, które mi wpadną do głowy. W niedzielę staram się oczyścić myśli i skupić na peelingach, nawilżaniach – choć dla mnie SPA to nie taki 100% odpoczynek. I mimo że z maseczką na twarzy też mogę pracować, wolę ten rytuał zostawić na weekend. Nałożenie na twarz maseczki jest dla mnie równoznaczne z czasem na książkę. Czasami  branżowe, ale i tak jest to odpoczynek.

⇒ Od dłuższego czasu nie siadam w niedzielę do planowania nadchodzącego tygodnia. Zdarza mi się to robić w sobotę, ale mam już wypracowany nawyk robienia tego w poniedziałek. Mam nawet zaplanowany czas na planowanie, sprawdzanie statystyk, rozliczanie minionego tygodnia.

Nie będę jednak ukrywać, zdarza mi się pracować w weekendy. Wtedy niedzielne SPA jest jedynym czasem odpoczynku i wytchnienia. Poza tym uczę się inaczej podchodzić do weekendowych śniadań i słodkości.  Powyżej nie skłamała, ja mam tylko czasami zrywy i wtedy szaleję w kuchni. Częściej jednak robię to w tygodniu i biegam między kuchnią a pokojem, między garnkiem a projektem na komputerze.

Jestem ciekawa, jakie Wy macie weekendowe sekrety. A może macie jakieś patenty, aby weekendy były w 100% dniami wolnymi?