Styczeń na zdjęciach

styczeń na zdjęciach

Nie jestem wzorem do naśladowania w podsumowaniach. Próbowałam robić już różne cykle, ale były one podpatrzone u innych. Nawet nie tyle podpatrzona, ile wręcz ściągnięte tylko z moimi słowami. I nie ukrywam, dzisiaj też nie jestem innowacyjna. Tym razem jednak czuję, że jest to takie moje.

Zaczęłam robić więcej zdjęć telefonem. Przy starym aparacie i telefonie nie lubiłam robić zdjęć wcale. W zasadzie dopiero w styczniu odkryłam, że mój telefon robi ładne zdjęcia i może mi spokojnie służyć jako kompaktowy aparat. Z racji finansów decyzja o aparacie padła na lustrzankę. Przyznaję, że gdyby nie jej gabaryty byłaby idealna. Może bym tylko odchudziła trochę obiektyw. Poprzednia lustrzanka była o wiele cięższa. Cieszę się, że w końcu podjęłam decyzje o zakupie nowego sprzętu. Chętniej robię teraz zdjęcia.

styczeń na zdjęciach

styczeń na zdjęciach

Marzy mi się zmiana wizualnej cześć bloga. Nie do końca jest to podyktowane estetyką, a bardziej problemami z działaniem. Chyba najbardziej irytuje mnie brak wyróżnień. Z początku nie przeszkadzało mi ich samodzielne dodawanie, ale… Zmienia się moje patrzenie na tematykę bloga i wolałabym bardziej dopasowany szablon.

A skoro przy zmianach jesteśmy – jak już sami się domyślacie – blog poszedł bardziej w stronę urody, fryzur… Nie wiem, czy to widać, ale czuje się dobrze w tej tematyce i chwilowo nie mam załamania, co napisać na blogu. Robiąc na dniach porządki, wiem, że czeka mnie bardzo dużo pracy, ale myślę, że owoce są tego warte. Przy tych porządkach zrozumiałam, że wstyd mi za pewne rzeczy, które opublikowałam.

styczeń na zdjęciach

W styczniu wróciłam też na chwilę do pieczenia chleba, czego owocem jest na niego przepis. Chleb szybko znikł, a mi zamarzyły się bułeczki. Tym razem pomieszałam mąkę owsianką, jaglaną i ryżowa, niestety gryczanej nie miałam. Mąka owsiana nie nadaje się do wypieków. Bułki wyszły trochę lepsze od piasku. Ciepłe były dobre, na drugi dzień jeszcze były jadalne, ale z reszty kury będą bardziej zadowolone.

styczeń na zdjęciach

Pisałam, że nie chcę czekać do wiosny i mimo problemów zdrowotnych postanowiłam działać. Plany treningowe były trochę inne, ale stwierdziłam, że wykorzystam posiadany rower stacjonarny. Uruchamiam grę na telefonie i jadę, aż stracę 5 żyć. Nie staram się osiągnąć jakiegoś czasu, dystansu a przede wszystkim, prędkości. Nie chcę siedzieć bezczynnie, ale nie chcę też się forsować. Ruszam się i sprawia mi to przyjemność. Eksperymentuję też w kuchni z potrawami, przyprawami. Zobaczymy na koniec lutego czy będę mogła się czymś pochwalić.

  • Przepiękna zima! Mi się podoba! ;)

  • Piękne te zimowe krajobrazy!

  • Twoje zdjęcia zimy bardzo mi się podobają i za każdym razem się zachwycam tymi kaczkami! ;) Powodzenia w zmianach ;)

  • Zimowe kadry są przepiękne!

  • Przepiękne zdjęcia, a te fryzury robią wrażenie! W takich chwilach żałuję, że mam krótsze włosy i zbyt wiele nie da się na nich wyczarować :) Ja niestety cały czas muszę piec chleb, ze względu na nietolerancję na gluten, ale przynajmniej dobrze się czuję :)

    • Mi ni wolno tykać glutenu, ale obchodzę się bez chleba. Nie potrzebuję go do szczęścia.

  • Już to kiedyś pisałam, ale robisz przepiękne zdjęcia!

  • Zimowe zdjęcia mają swój niepowtarzalny urok!

  • spróbuję upiec Twój chlebek :) fajne zimowe foty, ale już wyczekuję wiosny :)

  • Tyle prawdy w Twojej notce! Zmiana sprzętu bardzo motywuje do wzmożonej pracy nad zdjęciami. Już nie mogę się doczekać nowego aparatu. Tej ciężkiej lustrzanki nie mam ochoty nawet wynosić z domu, a co dopiero pstrykać zdjęcia… ;)
    Racja, nie ma co czekać do wiosny. Chcesz coś zmienić, zrób to teraz. Takie stare, a takie mądre:)

    • A jak trudno się zmotywować i jednak nie czekać. :)

  • Wiem dlaczego, nie znalazłam tutaj swojego komentarza – oglądam cię na bieżąco na IG :) Uwielbiam twoje fryzur i wyczucie chwili – kadry zimy są przecudne.