Project Life – nie potrzeba dużego nakładu finansowego, aby zacząć

project life

Od początku roku jestem zauroczona Project Life. Zabierałam się do niego, jaki pies do jeża. Szukałam cały czas wymówek dla siebie, czemu to jeszcze nie czas na zaczęcie tworzenia własnego albumu. Postanowiłam wrócić do gościnnego wpisu Kasiu u Desig Your Life na temat Project Life i zacząć kompletować potrzebne marniały lub je tworzyć.

Skoro długo zbierałam się do rozpoczęcia Project Life, postanowiłam najpierw napisać o swoich zakupach. Moja sytuacji finansowa znaczy priorytety, nie uległy znacznej zmianie. Nie przeszkadza to jednak w dokumentowaniu codzienności w piękny sposób. Mam nadzieję, że ten wpis to pierwszy z wielu zawierający GRATISY dla Was. A tak na marginesie, wspominałam już Wam, że lubię rzeczy uniwersalne? To, co dla Was szykuję nie ma być tylko do wykorzystania przy Project Life.

Album do Project Life

Kiedy zobaczyłam w sklepach ceny segregatorów i koszulek, zamknęłam okno przeglądarki prawie z krzykiem. Nie, żebym coś sugerowała, ale… Zaczęłam kombinować, jak rozwiązać sytuację przy mniejszym budżecie. Szukałam rozwiązań na album, patrząc na to, co już posiadam. Nie powiem, nadal marzą mi się takie ładne koszulki i segregator. Na razie wychodzę z założenia, że ważne jest zacząć.

Przeszukałam domowe albumy. Stwierdziłam, że do Project Life super sprawdziłby się, taki w staram stylu, z czarnymi kartkami. Nie mam wolnego, więc szukałam dalej. Klasyczny album i jego koszulki są trochę, nawet mocno niepraktyczne. Chyba że macie maszynę do zgrzewania. Wtedy taki album ma nieskończenie wiele możliwości i daje dużo zabawy. Po kilku dniach poszukiwań postanowiłam na początek wykorzystać album gdzie zdjęcia, niby się wkleja. Nie wiem, jak to się fachowo nazywa, ale odkleja się folię, wkłada zdjęcia, kartki i przykleja ponownie.

Takim sposobem wyeliminowałam na początek wydatek związany z zakupem koszulek do wkładania wszystkiego. Żeby nie było tak kolorowo, album ma jeden minus – nie jest zbyt pojemny. Z drugiej strony. Kiedy już zacznę dokumentować codzienność, przeniesienie wszystkiego do innego albumu nie będzie takie skomplikowane. Jak będę też już miała w sobie ten rytm pracy, łatwiej będzie te kilka groszy wydać na coś profesjonalnego.

Karty do journalingu

project life

Najpiękniejsza (zaraz po zdjęciach) i chyba najdroższa część albumu Project Life. Właśnie te karty najbardziej mnie spowalniały do rozpoczęcia własnego projektu. Fajnie byłoby mieć wszystkie, ciężko zadecydować, od czego zacząć.

Długo trwało, ale wreszcie postanowiłam zrobić coś swojego. W tym rozwiązaniu minusem jest papier, ale tylko złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Mogę dalej wybrzydzać i szukać czemu w tym miesiącu nie mogę kupić kart albo wykorzystać, te wydrukowane na kartkach z bloku technicznego. Skutecznie skarciłam się za swoją postawę, że album zrobię tylko z kupionych kart. A skoro przygotowałam swoje, chciałam się kilkoma z Wami na początek podzielić.

karty do wydrukowania 

Karty można wykorzystać na wiele innych sposobów. U mnie sprawdziły się też jak bileciki do prezentów. Zamiast typowych kartek na urodziny czy imieniny. Idealne są też do zapisków, jeżeli ktoś nie ma swojej wizytówki.

Samoprzylepne dodatki

Te kolory, wzory, jak się im oprzeć? Wiem, że nie jest to czymś obowiązkowym, ale tak ładnie się komponują, jako ozdoba poszczególnych kartek w albumie. Sporo można znaleźć w sklepach papierniczych. Można powycinać kawałki z większych kompozycji. Można też kupić papier samoprzylepny i coś na nim wydrukować. Zawsze to jakieś rozwiązanie, kiedy uprzemy się, że np. na tej karcie muszą być czerwone tulipany.

Papiery

Moja mała obsesja. Tego mam bardzo dużo zachomikowane. Jak sroka, kiedy wpadnie mi coś w oko w sklepie, kupuję. Zrobienie ramek w całości czy kawałkach, różnych ozdób odrysowanych od czegoś i wyciętych. Wykorzystanie, jako przerywniki z np. napisami. Mam w głowie masę pomysłów, a jeszcze więcej na wykonanie dedykowanych do danej pory roku do wydrukowania.

Co jeszcze może się przydać

Przy zakładkach do książek pisałam Wam, że do wycinania przydaje się nożyk. Świetną podkładką, aby nie pociąć sobie blatu, jest najzwyklejsza deska do krojenia. Owszem są specjalne maty, ale ja tam nawet kawałek deski od paneli używałam za podkładkę. Dla mnie najwygodniejsza jest deska do krojenia. Nie muszę szukać specjalnie miejsca na nią, a jak już jej nie potrzebuję, mogę wykorzystać w kuchni.

O nożyczkach oczywiście wspominać nie muszę? Dobre nożyczki to u mnie podstawa ze względu na to, że tworzę sporo rzeczy do ozdabiania sama. Szukam też  gilotyny do ciecia papieru. Przy jakichś remontach schowałam ją tak, aby nie zgubić i nie zniszczyć. Szukam, więc radzę sobie bez niej na razie. Gadget jest przydatny, ale dość drogi i nie jest niezbędny.

project life

Mam nadzieje, że nie potrzeba od razu wydawać pieniędzy i kupować wszystkiego co wpadnie nam w oko w sklepach. Mam w planach publikować co jakiś czas moje pomysłu na karty do wydrukowania. Tak sobie teraz pomyślałam. Karty można by drukować na papierze fotograficznym. Sama jeszcze nie próbowałam, ale prezentowałyby się na pewno bardzo okazale.

Zbierałam się do Project Life od początku roku wzdychając tylko do kolorowych karteczek i albumów. Myślałam, że bez tego wszystkiego nie można zacząć. Myślałam, że trzeba zaopatrzyć się w jakiś podstawowy zestaw. Tu się nie pomyliłam, z tym że nie trzeba od razu wydawać na niego kilkaset złotych. Nie wiedziałam, czy mi się spodoba takie dokumentowanie, a lepiej dokupić coś niż patrzeć, że znowu przekładam niewykorzystane ozdoby.

  • Podoba mi się takie podejście! Sama jeszcze nie zaczęłam dokumentowania wspomnień, ale szczerze mówiąc odstraszały mnie właśnie koszty zakupu wszelakich akcesoriów do profesjonalnego albumu project life. Myślałam o zrobieniu czegoś podobnego do project life, ale po swojemu ( może trochę mniej poukładanego). Z pewnością wykorzystam zamieszczone w poście karty, są prześliczne! Przydadzą się też na pewno „wakacyjne karteczki” z posta zamieszczonego wcześniej. Oba posty lądują u mnie w zakładkach i kiedy zacznę dokumentowanie codzienności, będę miała jak znalazł. Dziękuję!

    • Jestem mi niezmiernie miło, że je wykorzystasz. Ze swojej strony mogę obiecać, że będzie tego więcej. Planuję też trochę bardziej typowych kart. :)

  • Ale świetna sprawa! Pierwszy raz o tym słyszę, serio! :D Szkoda, że u nas nie jest to popularniejsze, bo spojrzałam na ceny tych wszystkich rzeczy i tanio nie jest, ale pokazujesz, że i bez kosztownych gadżetów, można coś takiego stworzyć :)

  • Piękne zdjęcia *-* Ale nie do końca rozumiem o co chodzi. W albumie dokumentuje się codzienność – co to znaczy? Jeśli miałam remont sypialni, robię zdjęcie sypialni? Kupiłam mega sukienkę na wesele, to wklejam jej zdjęcie? Mogę wkleić np. zdjęcia z wakacji?
    Bo u Ciebie są piękne zdjęcia kwiatów, i nie wiem: chodzi, żeby ukazywać piękno codziennych rzeczy?

    • U mnie, to akurat trochę starsze zdjecia. Z wywołaniem nowych czekam na powrót z urlopu.
      A co do samej idei, tak po mojemu, zdjęcia sypialni czy sukienki są fajnym pomysłem. Ja Project Life rozumiem, jako taki trochę bardziej opisowy album i właśnie takie dokumentowanie, o którym Ty piszesz.
      Nie chodzi według mnie o piękno takie, aby zdziwić innych. A o takie nasze piękno, naszego otoczenia dla nas. Jak wspominałam, akurat miałam wydrukowane zdjęcia kwiatów, stąd one u mnie. Chociaż patrząc na to, mam wrażenie, że jest to takie zimne, bez emocji. Chociaż i kwiaty mogą być fajnym dokumentowaniem codzienności, jeżeli takie zdjęcia lubimy.
      Warto iść za głosem serca. :)

  • Po raz kolejny stwierdzam, że mam braki, bo o Project Life słyszę, a raczej czytam pierwszy raz. Fajny projekt, a wprowadzenie swoich pomysłów i rozwiązań zamiast kupowania „gotowców” uważam za jeszcze fajniejsze :)

  • Justyna – Suspicious Plum

    Jeszcze nie ogarnęłam dokładnie tego tematu, ale wygląda całkiem ciekawie. Dobrze, że wynalazłaś tańszą alternatywę. Czasem takie rzeczy potrafią być strasznie drogie i faktycznie od razu się odechciewa. Ja chyba przerzucę się ze wszystkimi moimi projektami i pomysłami (nawet tymi rysunkowymi) na analogowe media. Sama nie wiem, ale komputer jakoś ostatnio mnie ogranicza i zabija kreatywność. O wiele lepiej pisze mi się w tradycyjnych zeszytach :)

    • W kwestii rysunków nie wyobrażam sobie robić ich od razu na komputerze. Jakie kol wiek pomysły na rzeczy do pobrania najpierw muszą być rozrysowane na kartce papieru. U mnie jest tylko inaczej z pisaniem, ale do tego mam 2 laptop.

  • To jest doskonały sposób na prowadzenie pamiętnika z naszej codzienności. Dla mnie takim wirtualnym albumem jest Instagram, a obecnie pracuję nad wyklejanym dziennikiem z pierwszego roku życia mojej córy – fotki, opisy „ważnych wydarzeń”, jakieś tam moje wyklejanki :)

  • Bardzo fajny pomysł :) Ja jednak mam mało cierpliwości do robienia takich rzeczy. Zaczynam, a później zostawiam… no chyba, że jest to prezent dla kogoś bliskiego ;) ! Trzymam kciuki za piękny album! :)

    • Dzięki, zobaczymy jak będzie z moją cierpliwością, do tworzenia albumu.

  • Ja zamiast albumu wykorzystałam czarny szkicownik z kartkami z bloku technicznego, który znalazłam w empiku (rozmiar podobny do A4, ale szerszy). Okazał się o wiele tańszym rozwiązaniem niż „profesjonalne” albumy i o wiele bardziej funkcjonalny! Taki projekt to wspaniała pamiątka :)

    • Właśnie u siebie rozważam takie rozwiązanie. Album co pokazałam na zdjęciach, okazał się dość niepraktyczny.

  • Powiem, że Twoja wersja albumu dużo, dużo bardziej mi się podoba, niż te koszulki z kieszonkami. Tu jest swoboda, można sobie zdjęcia, karty i dodatki poukładać w dowolnej kompozycji. Może być asymetrycznie, elementy mogą na siebie nachodzić – po prostu jest jeszcze bardziej kreatywnie! :)