Co w trawie piszczy, znaczy w sieci

portale społęcznosciowe

Wiem, że panuje przeświadczenie, aby początkujący bloger był obecny na każdej dostępnej platformie skocznościowej. Coś w tym jest, ale ja jestem już zmęczona tym ogromem rzeczy do wyboru. Nawet już nie nadążam za tym, co jest teraz modne, a co przestało. Kiedy po raz kolejny nastąpiło zmęczenie materiału, zrozumiałam, że nie warto być wszędzie. Nie wypada publikować tego samego, a tworzenie unikatowej treści jest bardzo wymagające.

W zawiązku z przemyśleniami gdzie być, gdzie nie, mam też do Was kilka pytań. Jestem ciekawa Waszego zdania względem swoich pomysłów.

Snapchat vs Instagram stories

Przyznaję, trochę za brutalnie ujęłam tytuł, ale… Widzę, że zdania są podzielone. W czasach kiedy nie wariował mi telefon polubiłam nagrywanie snapów. Dużo prywatnie dało mi odważenie się na taką formę kontaktu. Przeszkadza mi zielony pasek na każdym nagraniu, zaczęły mi się jeszcze do tego rozjeżdżać kolory. Można by to uznać za nowy, ciekawy filtr. Na Instagramie nagrania nie wyglądają perfekcyjnie, ale jest trochę lepiej. Wiem też, że to nie jest miejsce na nudne codzienne sprawy i w sumie to jest fajne. Mam motywację, aby na Instagram wrzucać coś bardziej wartościowego niż narzekanie np. na lekarza.

Od czasu do czasu wrzucam jeszcze coś na Snapchata, więc jeżeli macie ochotę mnie dodać, mój nick: YLSHPL. Dla mnie to bardziej platforma do podglądania innych niż mojego nagrywania. Zniechęcił mnie mój telefon.

Newsletter

Rozmyślam nad taką formą kontaktu z Wami. Co myślicie? Nie chcę nikomu zapchać skrzynki, więc myślałam o mailach 2 razy w miesiącu. Z drugiej strony myślałam dawać osobom zapisanym dodatkowe rzeczy do wydrukowania, więc z automatu nie dam rady wysyłać do Was maila raz w tygodniu. Chciałabym, żeby to było coś wartościowego, a nie praca na „odwal się”.

Znacie mnie już na tyle, że domyślacie się, że w mailu o planach nic nie będzie. Wolę sporo rzeczy zostawić dla siebie związanych z dalszym rozwojem bloga, ale… Nie wykluczam pytać o to, czy coś się podoba, co radzicie. Tak jak dzisiaj chcę poznać Wasze zdanie, tak byłoby i w przypadku maili. Dajcie, znać, czy bylibyście zainteresowani taką formą kontaktu i dodatkowymi gadgetmi w mailu do wydrukowania.

Instagram

Chyba oczywiste jest, że można znaleźć mnie na Instagramie? Mój romans z tą platformą przebiegał dość burzliwie. Jeżeli pamiętacie mój stary blog, wiecie, że długo szukałam co na Instagramie publikować. Po długich przemyśleniach znalazłam swoja drogę. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że przez zdjęcia zdradzam pewne plany związane z dalszym rozwoje bloga. Nie powiem jednak nic wprost.

Yolsh na Instagramie 

YouTube

Jest to jeszcze w planach, ale i tu jestem ciekawa waszej reakcji na sam pomysł. Zacznę może od pierwszego pomysłu na kanał. Muszę Was trochę postraszyć. (śmiech) Moim pierwszym pomysłem było nagrywanie filmików – w formie lekcji – z matematyki! Miały być to ciekawostki typu, jak rysuje się tęcza. W przyrodzie nic nie jest dziełem przypadku. Nawet pytałam kilka osób. Wiecie jaka była reakcja? Bez entuzjazmu „no, może będzie fajne”. Obiecuję, zrezygnowałam z tego.

Po przeanalizowaniu wszystkiego postanowiłam, że kanał będzie w pewnym sensie przedłużeniem bloga. Zdjęcia na Instagramie trochę zdradzają moje pewne plany na kanał, ale nic więcej nie powiem. Podkreślę tylko jeszcze raz, żadnej nauki ze szkolnych przedmiotów.

Facebook

Platforma, której pomijać nie można. Oczywiste jest, że wrzucam na niego powiadomienia o nowych publikacjach na blogu. Testuję (nie zapytałam, czy zgadzacie się na eksperymenty na Was) różne formy publikacji. Znajdziecie tam trochę tekstów aspirujących do inspirowania osoby, która go czyta. Myślałam też nad trochę dłuższymi wypowiedziami bardziej filozoficzno – psychologicznymi.

Yolsh na Facebooku 

Bloglovi

Nie wypada mi nie zareklamować siebie i powiedzieć, żebyście mnie tam obserwowali, aby być na bieżąco. Ja się w Bloglovinie podkochuję. Nie muszę trzymać linków do blogów, które lubię czytać w zakładkach i sprawdzać co jakiś czas, czy autor czegoś nie opublikował.

Wiele innych miejsc

Spotykam ostatnio trochę osób narzekających na Facebook i jego obcinanie zasięgów. Co chodzi o inne platformy, one są popularne, ale nie w Polsce.

Twitter – Popularny w naszym kraju wśród polityków, celebrytów i… blogerów. Chyba najbardziej angażujący portal. Wiadomości żyją krótko, a więc trzeba ich sporo dodawać. Na moje, trochę bezużyteczny zjadacz czasu.

Googlw+ – Bawiłam się nim na starym blogu. Owszem, miałam osoby, które tam mnie obserwują, ale poza tym żadnych innych zysków. Mówiło się, że posiadanie tu konta lepiej pozycjonuje blog w wyszukiwarce.

Pintrest – Świetne miejsce na szukanie inspiracji, gorsze do promowania swojego bloga. Sama się bawiłam i można zbudować społeczność, z tym że. Po pierwsze ludzie nie przychodzili na blog, bo był prowadzony po polsku, nie po angielsku. Po drugie trzeba poświecić na budowanie tablic jeszcze więcej czasu niż na pisanie na Twitterze. Praca jest niewspółmierna do zysków.

Periscope – Do portalu logowałam się za pośrednictwem Twittera. Często widziałam białą plamę w Polsce co oznaczało, że nikt nic nie nadaje. Nie starczyło mi cierpliwości na rozgryzienie portalu.

Linkedin – Portal raczej biznesowy, gdzie można zbudować swoje portfolio i szukać ofert pracy. W zasadzie oferty znajdują nas same. Nie poświęciłam temu miejscu czasu, ale myślę, że można w łatwiejszy sposób pozyskać czytelników. Dobre CV przyciąga innych.

Chyba niczego nie pominęłam, jeżeli tak, poprawcie mnie. A w szczególności, dajcie znać, na jakich portalach Wy jesteście.

  • Mnóstwo jest miejsc w sieci, w których można promować blog, ale niestety czas jest ograniczony. jak na razie skupiam się tylko na fb, którego i tak czasowo ledwo ogarniam:). Chciałam działać też na instagramie, ale coś nie mogę wykminic jak dodawać zdjęcia, więc na razie ten pomysł upadł.

  • Instagram i FB to dla mnie takie minimum, które ułatwia kontakt z czytelnikami bloga. Za dużo tego jest by być wszędzie :) Domyślam się o co chodzi z tymi planami, mogę się mylić, ale jeśli to to o czym myślę- to na pewno będę oglądać :)

  • Ja korzystam przede wszystkim z Facebooka i Instagrama. Mam jeszcze konto na Twitterze, Google+ i Bloglovin, ale te traktuje trochę po macoszemu :) Snapa nie lubię i chyba nigdy nie polubię :)

  • Midsby

    Nie wyobrażam sobie przeglądania blogów bez bloglovin’. Bardzo wygodna platforma. Przy blogu używam tylko instagrama, bo nie potrzebuję innych społecznościówek w tym momencie. Mam też snapchata, ale rzadko coś publikuję. Facebooka też w końcu pewnie założę, ale jak na razie nie sądzę, aby mój zasięg tego wymagał. I jasne, masz rację – nie da się być wszędzie. To znaczy, da się, ale czy warto?

  • Natalia / zadbanazawodowo.pl

    Ja wybrałam kilka kanałów, przez które kontaktuję się z czytelnikami, znajomymi i rodziną. Nie potrafiłabym i nie chcę być wszędzie, kosztem wolnego czasu i prawdziwych relacji. Stawiam na facebook’u, gdzie informuję o nowych artykułach i felietonach na blogu i portalach, dla których piszę. Instagram stories – uwielbiam ten kanał. I koniecznie Linkedin.

  • Dagmara Piekutowska

    Na początku skrupulatnie rejestrowałam się na każdym z tych kanałów. Z czasem po prostu wybrałam te, które najbardziej mi pasowały. Na pozostałych po prostu zamieściłam krótką informację o tym, gdzie można mnie znaleźć. Został Facebook, niezastąpiony Instagram oraz od czasu, do czasu Pinterest. Do Snapchata naprawdę trudno było mi się przekonać, ale zdecydowanie dałam się wciągnąć w Instagram Stories!