Podsumowanie lipca

lipiec 2017

W lipcu zdecydowanie za dużo czasu poświęcałam pracy. Rzadko myślałam o dniu codziennym, o zatrzymaniu się, o relaksie. Było mi to jednak potrzebne. Dzięki pracy nie myślałam o głupotach. Choć i one czasami wygrywały w zaprzątaniu myśli.

Zakup miesiąca

Tym zakupem jest zdecydowanie zeszyt w kropki! Wiem, że bullet journal można prowadzić, w czym się chce, ale mnie ciągnie do kropek. Przez długi czas byłam też przekonana, że te wszystkie ozdobniki są niepotrzebne. Starałam się wmówić sobie, że w prostocie tkwi siła. W głębi serca, oglądając zdjęcia innych, zazdrościłam pięknie wyglądających plannerów. Zaczęłam się bawić i przepadłam. Obudziła się moja artystyczna dusza. Rysowanie stało się dla mnie idealne na odstresowanie. Stresuje tylko szukanie motywu miesiąca.

lipiec 2017

lipiec 2017

Zaczęłam już uzupełniać swój sierpień i widzę, że w kolejnym miesiącu sporo muszę zmienić. Przede wszystkim układ całego miesiąca oraz poszczególnych tygodni. Co prawda potrzebuję sporo miejsca, ale lepiej starać się precyzować myśli mając mniej miejsca. Tak wszystko za bardzo rozwlekam i nic z tego nie ma.

Kosmetyk miesiąca

Na blogu przewinęły się już różne kosmetyki. Zwłaszcza takie, którymi zbyt wcześnie się zachwycałam. Wreszcie zrozumiałam, aby nie pisać o czymś, czego nie używam minimum miesiąc. Dla mnie to taki czas, po którym spokojnie mogę wyrazić swoją opinię o kosmetyku.

Moje serce w tym miesiącu skradł jajeczny krem z Too Cool for School. Okazało się, że krem bardzo dobrze odżywia i nawilża cerę. Mimo swojej konsystencji jest lekki. Ładnie wyrównuje kolor skóry. Pomaga też szybciej goić się „niespodzianką” na twarzy. Jedynym minusem tego kremu jest cena, ale uważam, że jest wart wydania pieniędzy. Nareszcie moja wybitnie alergiczna cera się nie buntuje. Krem ograniczył też nadmierne świece się twarzy w strefie T.

lipiec 2017

Krem z Biolique to, moim zdaniem, najlepszy krem punktowy. A uwierzcie mi, sporo ich przerabiałam. To jest już moje kolejne opakowanie. Przetestowany znacznie dłużej niż przez miesiąc. Posmarowana na noc „niespodzianka” rano jest o wiele mniej widoczna. Po około 3 – 4 dniach znika.

Kolor miesiąca

Mówiąc o kolorze miesiąc, ciężko nie nawiązać do identyfikacji wizualnej. I może nie wszystkie 6 kolorów jest trafionych, ale ten jeden już ze mną zostanie. Teraz moją uwagę bardziej przyciąga wszystko, co niebieskie.

Wydarzenie miesiąca

Wydarzeniem tego miesiąca był wyjazd nad morze oraz spędzie czasu z rodziną. Tak przy okazji konferencji co prawda, ale o tym za chwilę.

lipiec 2017

Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam nad morzem. Nie działa mi dysk zewnętrzny, więc nawet nie sprawdzę dat na zdjęciach. Obecne zdjęcia długo będą dla mnie hitem. Chciałam zabrać aparat. Pamiętałam, aby spakować ładowarkę do akumulatora. Niestety, aparatu zapomniałam zabrać. I można by jeszcze o niego wrócić, ale byliśmy już jakieś 30 km od domu. Na wyjazd został mi tylko aparat w telefonie.

Wyzwanie miesiąca

Wyzwaniem było dla mnie wyjazd na See Bloggers. Bałam się jak to będzie. Jadę w miejsce gdzie będzie bardzo dużo ludzi, a ja sama. Nie znam nikogo osobiście. Nawet nie miałam się z kim umówić. Na miejscu okazało się, że strach ma wielkie oczy. Konferencja jest o tyle fajniejsza, że człowiek nawet tej samotności nie zauważa.

lipiec 2017

Żałuję tylko, że wyjazd zbiegł się z moimi problemami zdrowotnymi. Ciężko było mi na konferencji spędzić dużo czasu. Pogoda też nie pomagała. W środku pokonywała mnie klimatyzacja. Będąc tak z doskoku, na chwilę, nie udało mi się nikogo spotkać. Trochę twarzy znam z internetu, ale nikogo nie widziałam. Odkryłam tylko przy okazji, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Niestety, do Gdańska nie udało mi się załapać. Trochę sama jestem sobie winna.

W tym miesiącu na blogu

Pojawił się z lokowaniem produktu, którym jestem ja sama. Trochę pisałam, jak dochodziłam do decyzji o założeniu własnej działalności.

Własna firma – moje refleksje na początek oraz lokowanie produktu

Pokazało się również trochę grafik do pobrania lub wydrukowania.

Pudełko w truskawki do wydrukowania

Tapety na telefon z owadami

Lodowa grafika w stylu zakładek do książek

W lipcu wróciłam do starych, sprawdzonych przepisów na coś słodkiego. Przy okazji odkryłam, że posiadane obecnie przeze mnie płatki owsiane bezglutenowe do ciasteczek nie bardzo się nadają.

Owsiane ciasteczka – przepis na „coś” do kawy lub śniadanie

A jak Wam minął lipiec? Z kim mogłam się zobaczyć na żywo, ale nie wyszło, bo trochę kiepska ze mnie blogerka? Kiepska, bo mało się chwaliłam, że jadę do Gdyni. Wiem, że pisałam to w kilku komentarzach na blogach. Kilka razy pisałam do konkretnych osób, a tak. Mam pierwsze koty za ploty i lekcję, że konferencja nawet w pojedynkę jest fajna.

  • Trochę mi tęskno za polskim morzem. Byłam tam kilka lat temu i nawet o tym ostatnio myślałam, żeby pojechać tam kiedyś jesienią. Konie, natura, puste plaże – czego chcieć więcej! Może uda mi się załapać na jakąś konferencję, bo do tej pory zawsze coś stawało na drodze. Pozytywnie Ci zazdroszczę udziału w SeeBloggers :)

    • Niby mam niedaleko, ale też kilka lat mnie tam nie było. A jesienią jeszcze mnie tam wcale nie było. Może jeszcze w tym roku, ale mam ochotę na inne miejsca, też po latach.

  • To może do Wrocławia skoro do Gdańska nie wyszło? W sierpniu jest WroBlog, podobno na dniach ruszą zapisy. :)

    • Jeszcze to organizują? Już zapomniałam. Kiedyś myślałam tam się wybrać, ale w tym roku się nie skuszę.

  • Oj, ja też bym się wybrała nad morze…

  • Ja byłam zadowolona z see w zeszłym roku i tez nie znałam nikogo jadąc.
    A do Gdańska się nie załapałam po prostu dlatego ż jestem kiepskim blogerem :)
    ps. A zdjęcia znad morze i tak piękne! <3

    • Nie jesteś kiepska. Tam są po prostu inne wymagania. :)

      • No ja to widzę tak, że kiepskich blogerów nie biorą i już :)

        • Pociesz się, idąc tym tropem też jestem kiepski bloger. :)

          • Nope, Ty wiesz, ze czegoś tam nie dopracowałaś- ja jestem do dupy :)

  • Zazdroszczę wypadu nad morze i na See Blogers <3 zaciekawił mnie ten kremik "jajeczny", muszę o nim poczytać więcej i zapoznać się z nim :)

    • Ja go poznałam dzięki próbkom w Sephora, a potem u Red Lipstic Monster.

  • Też postanowiłam kupić zeszyt, a dokładnie notes w kropki. Fajnie się sprawdza, choć takie zeszyty w kratkę również dają radę :)

    • Masz rację, ale mnie bardziej przekonują do siebie kropki. Nie ukrywam, przepadłam z powodu ozdabiania, co z kropkach wygląda lepiej.

  • Ahhh też już się nie mogę doczekać mojego morza! W tym roku Grecja! :)

    • Zazdroszczę. :) Ja w tym roku tak daleko się nie wybieram.

  • lipiec minął za szybko, a nad morze chętnie bym się wybrała:)))