Keratynowe prostowanie po raz drugi

keratynowe prostowanie

Pod koniec zeszłego roku kupiłam po raz drugi zestaw do keratynowego prostowania włosów. W międzyczasie wpadł mi jeszcze pomysł o farbowaniu włosów na różowo i tak czekałam z prostowaniem, aż zejdzie tamta farba. W tym miesiącu doszłam do momentu, że koniecznie potrzebuję odmiany – puchu z włosów znikaj.

Przy pierwszym keratynowym prostowaniu, spodziewałam się przynajmniej przez miesiąc, spektakularnego efektu w postaci idealnie prostych włosów. Jak ja się wtedy zawiodłam. Wtedy byłam na etapie obsesyjnego wręcz dbania o utrzymanie efektu. Kupiłam delikatny szampon do mycia oraz maskę z keratyną. Po nałożeniu maski lekko suszyłam włosy, aby lepiej zadziałała. Włosy w zasadzie zaczęły mi się podobać dopiero po miesiącu od prostowania. Były gładkie, błyszczące, zaczęły się falować, ale nadal się nie puszyły. Włosy prostowałam na początku maja, efekt (bez puchu) utrzymał się do końca września.

Zdecydowałam się po raz drugi na  keratynowe prostowanie głównie ze względu na puch, który niszczy efekt każdej fryzury.  Przy wyborze produktu kierowałam się czasem samego zabiegu. Za pierwszym razem cały proces trwał około 4 godzin, tym razem niecałe 2 godziny.

keratynowe prostowanie

Teraz nie mam zamiaru specjalnie dbać o utrzymanie efektu, ale… Okazało się, że szampon, o którym pisałam w ulubieńcach 2016 rok, jest polecany do włosów po zabiegu keratynowego prostowania. Maskę z keratyną kupiłam też w grudniu, nie wiedząc jeszcze wtedy, kiedy włosy będę prostować. Zupełnie przez przypadek mam zestaw niby idealny. Nie wróżę, aby jakoś to wpłynęło na efekt, ale szampon i tak jest moim ulubionym.

keratynowe prostowanie

Na zdjęciach włosy są już po pierwszym myciu i dobieranym warkoczu na noc. Do wieczora odkształcenia znikają. One mi jednak nie przeszkadzają, bo nie zależało mi na prostych włosach a na zlikwidowaniu puchu.

Na zakupiony produkt trochę narzekam, ale tym razem, w porównaniu do poprzedniego, włosy nie są matowe i suche. Podoba mi się też fakt, że mam tych włosów więcej na głowie – wizualnie. Po pierwszym keratynowym prostowaniu miałam wrażenie, jakbym nie miała włosów. Tak były przylizane. Po tamtym doświadczeniu nie mam teraz oporów przed związywaniem włosów, robieniem warkocza. Jedyne czego mam zamiar unikać to prostownica – loki tylko metoda bez użycia ciepła – oraz suszarka. Pod wpływem wysokich temperatur keratyna szybciej się wypłukuje.

keratynowe prostowanie

Mimo że moje włosy już po pierwszym myciu nie są idealnie proste, zabieg keratynowego prostowania na pewno powtórzę. Nie zdecydowałabym się jednak pójść do salonu na ten zabieg. Uważam, że jest to stratą pieniędzy. Kiedy byłam pytać o prostowanie, usłyszałam, że za tą długość włosów mam zapłacić około 400 zł. W domu czekał już wtedy na mnie cały zestaw, za który zapłaciłam 100 zł.

  • Myślałam kiedyś o keratynowym prostowaniu włosów w salonie ale zawsze odstraszała mnie cena.
    Fajnie, że są takie produkty i samemu można kombinować. Muszę wprowadzić keratynę do swojej pielęgnacji

  • Ja robiła u fryzjera i jak dla mnie to kompletna klapa :((((

    • Właśnie, ja się ciesze, że nie płaciłam za fryzjera.

  • Szkoda, że nie dałaś zdjęcia zaraz po zabiegu, bo jestem ciekawa, na ile są one wyprostowanie i gładkie.

    • Wpisz w Google jaki efekt. Ja chciałam pokazać, że po myciu już tak kolorowo nie jest i włosy nie są idealnie proste.

  • Ja zostaje przy prostownicy. Też mam dość puszyste włosy, ale prostownica daje im radę. Tyle, że to dość czasochłonne jest.

    • No właśnie, ja jestem zbyt leniwa na prostownicę. A o za tym, ona takiego efektu nie daje. Keratynowe prostowanie lepiej radzi sobie z puchem. :)

  • Ja na razie zdaję się na prostownice, choć kiedyś fryzjerka namawiała mnie na ten zabieg.

    • Zależy ile chce. :) Warto włosy tak po prostować, ale nie gwarantuje trwałości idealnie prostych włosów. Ja za leniwa jestem na prostownicę.

  • Słyszałam że to drogie, ale 400zl??Masakra!!

  • Ciekawy pomysł, nie wiedziałam że można robić ten zabieg samemu w domu.

  • W temacie: wczoraj byłam u fryzjera i faktycznie, jedna dziewczyna (minimalnie krótsze włosy od Ciebie) zapłaciła za prostowanie keratynowe 350 zł, więc faktycznie tyle to kosztuje. :)

  • Moja znajoma myśli o tym zabiegu, ciekawa jestem jaki efekt będzie u niej. Ja raczej nie potrzebuję takiego prostowania, bo moje włosy są delikatne i gładkie i mimo tego, że lubią się falować i żyć swoim życiem, można je ujarzmić zwykłą prostownicą albo wymodelować na okrągłej szczotce :)

    • Jak popatrzysz na moje poprzednie fryzury, zauważysz, że już ciężko było mój puch ujarzmić prostownicą. Próby suszenia na szczotce kończyły się jeszcze większym puchem. Ja Ci zazdroszczę, że taki problem Cię nie dotyczy. :)

      • Moje są dość gładkie, ale jest ich bardzo mało. Żeby dobrze wyglądały muszą być w miarę krótkie, a moim marzeniem zawsze było mieć długie, gęste włosy. Chyba nie ma kobiety w pełni zadowolonej ze swoich włosów :)

  • Ja na szczęście nie muszę prostować włosów, bo z natury są proste. Chwilami nawet mnie to denerwuje, że są aż tak proste (w sensie oklapnięte). Ale generalnie nie mam z nimi jakichś strasznych problemów. Kiedyś były mocno śliskie, zrobienie warkocza to był wyczyn. Teraz trochę się ugrzeczniły. I tak najlepsza fryzura to rozpuszczone włosy. Nie mam natchnienia, żeby je układać. Trzy lata temu miałam fryzurkę na boba. Ile ja się namęczyłam, żeby znośnie wyglądały!

    • Ja nie chcę osiągnąć efektu typowo prostych włosów. Tego braku problemów Tobie zazdroszczę. Mnie zdenerwował puch w momencie, kiedy zaczęłam publikować fryzury. Jeszcze kilka myć i włosy znaczną się układać, ale bez puchu. :)

  • Wszystkie moje koleżanki, które mają falowane włosy narzekają na puszenie się. Moja była szefowa robi prostowanie w salonie regularnie i przyznaję, że wygląda to bardzo ładnie :) Jesteś sprytna, że potrafisz sama to zrobić, wow.

    • Gdybym miała iść do fryzjera i tak duże pieniądze za to zapłacić — wolę mieć puch na głowie. Efekt nie jest wart swojej ceny.