Hand lettering, magia odręcznego pisma

hand lettering

Co jakiś czas podejmuje się wyzwania stworzenia plakatów. Narysować czaszkę, bukiet kwiatów w wazonie. Zabrzmiało, jakbym chciała, zostać drugim Vincentem van Goghiem.

W końcu trochę przystopowałam ze złożonymi obrazkami i postawiłam na literki. W zerówce uczyłam się pisać. W szkole ta umiejętność zaczęła zanikać. Umiejętność ładnego pisania. Za to mój dziadek do ostatnich dni był mistrzem kaligrafii. Od małego zazdrościłam mu zdolności. Najpierw z opowieści, potem widziałam na własne oczy. Na wiele imprez to on robił plakaty. Poza tym uczył się kaligrafii. Do roku 1960 była ona obowiązkowym przedmiotem w szkole.

Obecnie, mam wrażenie, że słowo kaligrafia odchodzi do lamusa. Teraz bardziej na topie jest mówić, że zajmuje się hand lettering. Słowniki nie podają tłumaczenia tego określenia na język polski. Skoro hand – ręka, a letter – litera, dziwnie brzmiałby ręczna litera. Mnie bardziej pasuje określenie – odmiana odręcznego pisma. Chociaż szukając tego słowa w anglojęzycznej Wikipedii, odsyła ona też do tematu związanego z kaligrafią. Z tego, co odszukałam, w tych dwóch określeniach jest jedna różnica:

• hand lettering nie ma narzuconej z góry formy pisania liter jak kaligrafia.

Kaligrafia jest określana, nie tylko jako sztuka starannego i estetyczne pisania. Często odnosi się też do zdobienia artystycznego liter. Wychodzi na to, że od hand lettering różni się tylko dodatkowymi obrazkami. A może ktoś stwierdził, że kaligrafia brzmi staro i trzeba było nadać temu nowocześniejszą nazwę? Teraz hand lettreing, a kiedyś plakaty z ozdobnym, odręcznym pismem.

W początkowych latach szkoły, wiele osób powtarzało mi, że mam ładny charakter pisma. Jego schyłek, plasuje się na czasy, przejścia z wąskich na szerokie linie. Z czasem została tylko zazdrość, kiedy widziałam, że dziadek bez względu na długość wyrazu pisze go w równej linii. Jego kaligraficzne pismo było dla mnie niedoścignionym wzorem. Po latach postanowiłam podjąć wyzwanie i nauczyć się znowu ładnie pisać. Choć pewnie mój podpis, w porównaniu do jego, zawsze będzie nieczytelny.

Z początku swojej przygody zastanawiałam się nad zainwestowaniem nie tyle w odpowiednie narzędzia, ale też książki czy kursy. Czy wiecie, że jestem straszną sknerą? Zaczęłam od czytania darmowych publikacji, głównie w języku angielskim. Dość mgliście, ale nigdzie nie było napisane jednoznacznie, że aby nauczyć się hand lettering trzeba inwestować w coś, poza swoim czasem. Będąc wzrokowcem, postanowiłam poszukać na początek cudzych prac, usiąść z kartką i ołówkiem, aby się bawić.

Kaligrafia ma swoje określone zasady, podobno. Hand lettering ich nie ma, więc siedziałam i pisałam. Do oceny dobrej mi jeszcze daleko. Największy problem mam z pisaniem w równej linii. U mnie nawet 3 litery potrafią iść w górę albo w dół. W tej kwestii mam cały czas to, co mój dziadek pisał na czystej kartce. Jak on zachowywał równą linię? Tego nie wiem.

Prosta linia cały czas nie należy do moich mocnych stron. Cała reszta z czasem przestała sprawiać takie duże problemy. Pokusiłam się też (co mogliście już zobaczyć) stworzyć własne plakaty. Wiecie, czego mi brakuje? Wiedzy, jak przenieść je na komputer. Kartka i ołówek są proste w obsłudze, ale jak odręczne pismo przerobić na plakat do wydrukowania? Jak widać, jeszcze dużo muszę się nauczyć.

Wspominałam Wam już, że jestem sknerą? Tak jak w rysowaniu, tak też w odręcznym pisaniu i ozdabianiu mamy do wyboru dużo narzędzi. Sama nie zdecydowałam się na nadmierne kolekcjonowanie narzędzi. Zależy mi bardziej na przeniesieniu prac na komputer, a tutaj nie wiem, czy gadgety mają znaczenie. A co mamy do wyboru:

Papier o różnej gramaturze. Uważam, że na etapie nauki wystarczy zwykły blok rysunkowy. Papiery lepszej jakości to zazwyczaj spory koszt, a na początku dużo papieru idzie na zmarnowanie.

Pisaki, ołówki, długopisy. Moim zdaniem co kto lubi. Przydadzą się jakieś 3 lub 4 ołówki różnej twardości, na początek. Swoje pierwsze prace tworzyłam ołówkiem (tzw. elektrycznym) z rysikiem.

Dobra gumka. To akurat absolutna konieczność. Może przesadzam, ale pozwala to zmniejszyć ilość zmarnowanych kartek.

Jak to mówią: „złej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy”. Nie popiszę się posiadanymi akcesoriami. Mam kilka ołówków, węgle i zwykły blok rysunkowy. Jak widzicie, nie przeszkadza mi to w tworzeniu czegoś ładnego. Nie używam pisaków, nie przepadam. Bawię się za to farbami. Pędzel daje bardzo fajne efekty. A co do moich upodobań. Nawet notatki dla siebie wolę robić ołówkiem, pewnie dlatego nie inwestuje w pisaki do hand letteringu.

hand lettering

Lubię stawiać sobie wyzwania. Marzy mi się zamienić odręczne pismo w czcionki. Jeden z programów do tego dedykowanych mnie pokonał. Możecie się spodziewać, w niedalekiej przyszłości, na blogu treści związanych z typografią. Moja nowa fascynacja. Może jak zrozumiem tworzenie własnych czcionek, będę używała czegoś innego niż tylko ołówka do ich tworzenia na papierze. Jak na razie, trudność sprawia mi też przeniesienie plakatów z papieru do wersji cyfrowej.

  • Dobry wpis :) Chociaż osobiście napisałabym, jakich materiałów (tych darmowych) używałaś. No i gdzie te wpisy o topografii? Możesz też napisać o różnych gramaturach papieru, twardościach ołówka, na zasadzie ołówek B5 jest miękki, nadaje się do tego i tego. Niby banał, ale ja nie mam pojęcia, czy lepiej cieniować B5 czy B4 :3
    Oby tak dalej :*

    • Nie poleciłam niczego, bo te materiały nie mają znaczenia. Rzuciłam wszystko, nie dochodząc nawet do połowy. Żeby zacząć pisać, nie trzeba niczego czytać. A co do cieniowania. Jeżeli masz ochotę cieniować ołówkiem H2, rób to. Dla mnie sztuka nie ma określonych twardo zasad, że tylko to nadaje się do tego i nie może być inaczej.