Podsumowanie czerwca

czarwiec 2017

Czerwiec o dziwo też za szybko mi nie uciekł. Chociaż w sumie po wydarzeniach w moim życiu, przestaję się z każdym kolejnym miesiącem dziwić, że czas tak szybko nie ucieka. Z drugiej strony jednak już czas na kolejne podsumowanie.

Misja omlet

Mój czerwiec to przede wszystkim próby zrobienia puszystego omletu. Najpierw testowałam, jakie znaczenie ma przykrywanie lub nie patelni. Omlet przykryty, bez przerzucania rośnie lepiej, ale… Szybciej opada. Potem zaczęłam smażyć na odkrytej patelni przerzucając, ale dodawałam proszku do pieczenia. Fajny efekt. Testowałam też dodawanie różnych rzeczy, nie tylko mleka. Najgorzej smakowało na śmietanie. Dobrym pomysłem jest dodanie jogurtu naturalnego. Moim zdaniem smakuje lepiej niż na mleku, lepiej rośnie (plus proszek do pieczenia, wiadomo) i tak nie opada. Wiadomo, jest bardziej puszysty.

czarwiec 2017

Próbowałam też omlet piec. Smaczny, ale o wiele bliżej mu było do biszkoptu. Podejmowałam też próby, już na patelni, dodając zsiadłe mleko. W tej wersji potrzeba trochę więcej mąki i lepiej sprawdza się dodanie sody oczyszczonej. Namiastka smaków dzieciństwa. Zsiadłe mleko plus soda oczyszczona i ogromny żal, że nie mogę zrobić placków na mące pszennej.

czarwiec 2017

Kolejne podejście do hybryd

Pisałam kiedyś o dziwny eksperymencie,  jak ja to nazwałam, pół hybrydami. Od tamtego czasu prawie przez 3 miesiące nie malowałam paznokci. Miałam spore problemy ze skórkami i nawet nie miałam ochoty kupować lakieru. Dałam się jednak siebie przekonać. A w zasadzie do zakupów skusił mnie kolejny pomysł na ułatwienie sobie życia, ale na szczegóły jeszcze za wcześnie.

czarwiec 2017

Kolor lakieru przepiękny. Ja jednak dziwnie czuję się z nim na paznokciach. Nie jestem przyzwyczajona do tak wyrazistych kolorów. Zazwyczaj wybieram neutralne, ale nie żałuję.

Nowa praca

Czerwiec to w końcu możliwość oficjalnego oferowania swoich usług np. tworzenia grafik. Trochę bez planu A, a nawet B, ale wkurzona na Urząd Pracy postanowiłam założyć własną firmę. Tam hipokryzja sięga bruku. Skoro mam możliwość, wolę zaryzykować, nie szkodzi, że nie mam biznesplanu. Szykuję osobny wpis na ten temat. Taka moja reklama.

Projekty na blogu

W czerwcu na blogu pojawiło się kilka ciekawych grafik. Przyznam, że bardzo powoli się z nimi rozkręcam, nie pamiętając do tego ważnych dat. Jednak tutaj upatruję w bullet journalu minus. Zapomniałam o Dniu Ojca w czerwcu. Nie chciałam robić nic na ostatnią chwilę. Co się pojawiło?

Tapety na telefon z tropikalnym motywem

Owocowe plakaty z arbuzem i cytryną

Owocowe pudełko w kształcie arbuza

czarwiec 2017

Pisałam też o zdjęciach do dowolnego wykorzystania i tych, które przydadzą się przy tworzeniu grafik.

Najważniejszym jednak tekstem, chyba była opieka nad wieloma srokami. Dałam sama sobie kopa, aby poświęcić więcej czasu na naukę organizacji. Zaczynam rozumieć, jak ważne jest określenie priorytetów. Coraz mnie rzeczy tworzę w nerwach i na ostatnią chwilę.

  • Ale super! Kreatywnie! Życzę powodzenia z własną firmą :)

  • Powodzenia z firmą! Dobrze, że się zdecydowałaś, ale jak najszybciej zastanów się nad biznesplanem. Z doświadczenia wiem, że warto do tego przysiąść :)

    • Jeżeli mówimy o takim klasycznym biznesplanie, nie mam w planach, chyba że będą mnie przypalali. Pieniądze na opłaty nie są wyrzucane w błoto, więc reszta się ułoży przy tym moim nieszczęściu. :)

  • Ojej, jakie smakowitości! :)

  • Ja tam lubię zwyczajne omlety :) Puszystych nigdy nie próbowałam, ale bardzo fajny pomysł :) Te Twoje przypominają mi naleśniki, ale to tylko kwestia nazwy.
    Trzymam kciuki za Twoją firmę. Uważam to za super krok! Kiedyś też chciałabym przejść na „swoje”.

    • Masz racje, ale w kwestii różnicy między naleśnikiem a omletem jest jego przygotowanie. Różnią się proporcjami składników.

  • Ja taki omlet z dodatkiem mąki i proszku do pieczenia nazywam omleśnikiem, bo to coś pomiędzy :) Ale zawsze jest puszysty i pyszny :)

  • Mi tez czerwiec uciekł nie wiadomo kiedy! Ale widzę u Ciebie były niezłe pyszności :).

  • Trzymam mocno kciuki za plany biznesowe! Ja idealnego omletu niestety jeszcze zrobić nie potrafię:) Z proszkiem do pieczenia średnio lubię, bo jednak jest trochę wyczuwalny jego posmak. Twoje omlety na zdjęciach wszystkie wyglądają na pyszne!

    • Poszukaj taki bezglutenowy. Nawet przy płaskiej łyżeczce wcale go nie czuć. W sumie lepiej sprawdza się też soda, ale warunek, że ze zsiadłym mlekiem. Tak dla mnie za bardzo wyczuwalna.

  • Podziwiam cierpliwość z omletami :D Trzymam kciuki za plany :)

  • O qurcze- te omlety wglądają obłędnie! <3 Który najlepszy?:)

    • U mnie wygrywa wersja na słodko zsiadłym mlekiem i sodą, czy ten ostatni ze zdjęć. :)

  • Jolu, super z własną działalnością! Bardzo się cieszę :)
    Z urzędami bywa różnie, chociaż ja muszę przyznać, że nie mam na co narzekać – Panie, z którymi do tej pory miałam kontakt zawsze były bardzo miłe i cierpliwe. To ja Ci życzę sukcesów, wytrwałości i samych miłych Pań w urzędach :)))

    • Ja na jedną trafiłam, ale nie, że niemiłą. Po prostu mnie nie doinformowała, a wiadomo, ja nie zawsze muszę wiedzieć, o co zapytać. Nie narzekam jednak. Dzisiaj byłam dopytywać i super wytłumaczenie.

  • Życzę powodzenia w prowadzeniu działalności i trzymam kciuki żeby się udało! Rozumiem o czym piszesz jeśli chodzi o UP. To co tam się wyprawia to jakaś tragedia!

    • Najbardziej chyba mnie bolało pytanie: czy szukałam pracy, a za każdym razem tam będąc, zadawał je inny pracownik.

  • Super, że wystartowałaś z własną firmą <3 Jest moc! Kibicuję!

  • Wiem, że tak tego nie oceniasz do końca, ale same plusy. Na twoim blogu po prostu czuć nową, pozytywną energię Jola :)