Akcesoria do kuchni umilające gotowanie

Dwa ostatnie miesiące bardzo mnie rozleniwiły do eksperymentowania w kuchni. Nie przeszkadza mi to jednak w poszukiwaniu rozwiązań umilających i ułatwiających gotowanie. Akcesoriów, które sprawią, że nawet w kryzysowe dni będę chciała coś pichcić. Podstawowe posiłki dla rodziny się nie liczą.

Akcesoria do kuchni umilające pracę

akcesoria do kuchni

Od kiedy jestem zmuszona – nie przepadam za tym sztucznym bezglutenowym ze sklepu – do pieczenia w domu chleba, szukałam małej foremki. Długo używałam „jednorazowych”, ale były dla mnie za duże. Zaczęłam szukać czegoś mniejszego. Chciałam, aby porcja chleba była na tyle mała, że w ciągu trzech dni da się ją zjeść. Tu muszę się wytłumaczyć, ja po prostu oduczyłam się już jeść chleb no i każdą wersję bezglutenową wolę jadać jak najbardziej świeżą.

Bo ja uwielbiam piec bardziej słodkości niż chleb,  długo bałam się momentu wyciągania gorącej np. blachy z piekarnika. Bałam się, że poparzę nadgarstki czy dalej ręce, bo źle coś złapię. Taki irracjonalny lęk. Obecnie już nie szukam pomocy przy wyciąganiu rzeczy z piekarnika.

Kiedyś pisałam, że wolę piec rzeczy wytrawne. Z racji tego, że chleb i tym podobne rzeczy piekę sama dla siebie, rzadko teraz robię. Ciasta, ciasteczka i tym podobne z chęcią lub nie zjadają wszyscy domownicy. Nie ukrywam, że nie zawsze wychodzi smaczne – taki urok kuchni bezglutenowej. Teraz porcje są małe, aby dało się je szybko zjeść lub niewiele oddać kurom.

akcesoria do kuchni

Długo oglądałam tylko kokilki w sklepach. Podejmując decyzje o zakupie, w pierwszej chwili pomyślałam, że to ładny gadget do zdjęć. Teraz nie wyobrażam sobie pieczenia bez nich. Jak wspominałam wyżej, lubię małe porcje – głównie ciast. Po kilku użyciach kokilek zakochałam się w nich.

Szukam dalej rozwiązań, które zmotywują mnie do większej ilości eksperymentów w kuchni – przy wypiekach, bezglutenowych. W innych przypadkach nawet udaje mi się skłonić rodzinę do przygotowywania czegoś nowego. Osobiście lubię eksperymenty w kuchni. A może zostałam w jakimś stopniu do nich zmuszona?

  • Teraz w sklepach jest wiele ciekawych i pięknych rzeczy, które umilają gotowanie. Aż z kuchni się nie chce wychodzić :)

  • Kokilki to cos i ja muszę kupić. W keksowce pieke chleb,ale u mnie maz i Zuza chętnie sie podlaczaja. Lubie jeszcze silikonowe formy, również na muffinki i kubek-sloik idealny do koktajli,szejków czy po prostu wody z dodatkami 😊

  • Kokilki wyglądają fajnie jako gadżet, ale też masz rację ich wielkość jest bardzo praktyczna, bo to taka porcja w sam raz dla jednej osoby, nie ma problemu z tym, że czegoś będzie za dużo i się zmarnuje. Z pewnością muszą się znaleźć w mojej nowej kuchni.

    • Zazdroszczę w takim razie. Kawałek mojego ostatniego wypieku leży do oddania dla kur.

  • Ja to w kuchni rzadko bywam, ale za to lubię kupować kuchenne gadżety ;)

  • Teraz w sklepach jest w czym wybierać, a takie mniejsze formy są idealnym rozwiązaniem dla jednej osoby! Kokilek nie mam, ale też kiedyś oglądałam, z zamiarem kupna. Tylko ja tak rzadko piekę ;)

  • Tez tak mam, że czasem brak weny w kuchni. Natomiast po przestoju znowu wraca szał i produkuję jedzenie w ilościach hurtowych:). Też lubię kupować różne sprzęty kuchenne. Takie praktyczne do gotowania i niepraktyczne do sesji blogowych:).

  • A wiesz? Ja bardzo lubię te sylikonowe foremki. Zdają egzamin, a przynajmniej zdawały (bo teraz już tak często nie piekę chleba). Ja jakoś ostatnio mało w kuchni przebywam… może to źle. Kiedyś bardzo to lubiłam, teraz już nie.

    • A ja się nie nauczyłam w nich piec. W zasadzie wszystko, co w ich było, zamiast się upiec, było ugotowane. Może to kwestia piekarnika, kiedy je posiadałam, nie wiedziałam jeszcze jak go ustawić, ale się zraziłam do silikonowych foremek.

  • Jeśli chodzi o foremkę do pieczenia, to taka jaką prezentujesz również należy do moich ulubionych. Praktycznie to rzadko kiedy używam innych. Kokilek akurat zbyt często nie używam, ale są fajne do zdjęć :)

  • Moim niedawnym zakupem, który bardzo przyspiesza mi produkcję babeczek jest foremka z otworami na muffinki :)

    • A używasz papilotek do niej?

      • Nie, delikatnie smaruję masełkiem i babeczki wychodzą bez żadnego problemu. Nic nie trzeba szorować po pieczeniu ;)

  • ja kupiłam sobie blachę do muffinek, bardzo często je piekę:)

    • Też mam, ale zawszę piekę w niej z papilotkom, bo boje się, że nie wyjdzie. Potem nie mogę papieru odkleić.

  • My chleb pieczemy w maszynie i wychodzi całkiem niezły. Ostatnio często piekę muffinki, ale mam tylko jedną silikonową formę na 6 sztuk. To trochę za mało, dlatego muszę piec aż trzy razy. Planuję zakup kolejnych :)

    • Chciałam kupić taką maszynę, ale czytałam bardzo różne opinie względem pieczenia w niej chleba bezglutenowego.

  • no i z takimi rzeczami gotowanie może być przyjemne! ;)

  • Kokilki sa mega przydatne do pieczonych owsianek, czy zapiekanego kogla-mogla, mniam! :)
    U mnie najlepsza jest forma do muffinek, z której korzystam srednio raz w tygodniu. Chleba nie wypiekam, więc i „keksówki” nie potrzebuję, alczkolwiek mam :) Chodzi za mną bananowy chlebek, więc akurat będzie w sam raz! :)

    • Zapytam i Ciebie. Czy do formaki do muffinek wkładasz dodatkowo papilotki? Ja się boje, że mi wypiek nie wyjdzie, a potem mam problem z wyjęciem z papilotki, przykleja się.

  • Lubię takie bajery ;) Mam coraz więcej takich akcesoriów i zdecydowanie umilają mi czas spędzony w kuchni ;)